Mój ciasny – ale własny, czyli milion problemów

Nie samą pracą człowiek żyje – przyszedł czas na własny dom – pewnie trochę pozazdrościłam bratu ogródka:P A 8wiedza jest jednak potrzebna bez względu na to do czego się zabieramy. Jak stawiałam dom, fachowiec zapytał mnie jakie blachy trapezowe wybrałam. Musiałam mieć zdziwioną minę, a przyznaję, że zupełnie nie wiedziałam o co chodzi. „Na dach, proszę Pani” – dopiero jak to powiedział uświadomiłam sobie o co pyta. Przecież w projekcie uznano blachy trapezowe jako pokrycie dachu. A ja, no cóż, ja nie miałam o tym bladego pojęcia. Do tego – niby zdawałam sobie sprawę – że drewnianego domu nie zbuduję – ale nie myślałam wtedy o blaszanym pokryciu dachu…

Na szczęście przy pomocy mojej ekipy – którą zatrudniłam do postawienia domu – oraz dzięki temu, że jest Internet, udało mi się dość szybko wybrać odpowiednie rozwiązanie, które choć nie jest naturalne – spodobało mi się. Myślałam że blachy trapezowe to jeden czy dwa produkty, a okazało się że jest ich jest znacznie więcej i przyznam wam, że nie był to łatwy wybór. Szczególnie pomógł mi specjalista z punktu sprzedaży – który mogę naprawdę polecić – reklamują się jako tania blacha.

Teraz gdy patrzę na dach, stwierdzam, że jednak blachy trapezowe, wybrane wspólnie z fachowcami – doskonale się sprawdziły. Od tamtej pory nauczyłam się, że zanim podejmę jakąś decyzję, staram się czegoś więcej dowiedzieć, aby nie były to takie sytuacje jak ta z blachami… Cóż, czasem po prostu trzeba się nieco podszkolić.